Muffinki z kawałkami czekolady

Dziś znowu wzięłam się za pieczenie. Już kilka dni chodzą za mną muffinki. Kilka miesięcy temu znalazłam przepis i postanowiłam o wypróbować. Okazał się ZNAKOMITY!!!!




Muffinki z kawałkami czekolady
  • 2szklanki mąki
  • 2/3 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka
  • 100 g masła (do roztopienia)
  • 1 jajko
  • czekolada (najlepiej gorzka)
Sposób przygotowania:
Rozpuść masło w rondelku  i pozostaw do ostygnięcia. Przygotuj dwie miseczki.W jednej zmieszaj mąkę, proszek, cukier a w drugiej jajko, rozpuszczone masło i mleko. Połącz zawartości obu miseczek. Czekoladę pokrój na kawałki i dodaj do ciasta, lekko mieszając. Wlej ciasto do papierowych foremek(papilotek)  do 2/3 wysokości.
Włóż do pieca rozgrzanego do temperatury 200 st C i piecz przez 20 minut. Jeśli masz piekarnik z termoobiegiem to piecz muffinki  maksymalnie 15 min.

B jak Babka zwyczajna

Chciałabym przedstawić roślinkę, która uratowała mojego Maciejkowego Bobasa przed opuchnięciem oczka po ugryzieniu przez meszkę. Niestety tak się zdarzyło, że mój Bobas jest na nie uczulony. Kilka miesięcy temu już raz miał zapuchnięte oczko właśnie po ugryzieniu tego owada. Po 2 dniach walki różnymi środkami antyalergicznymi i wapnem, nie przynoszącymi żadnego efektu prababcia Maciejki poleciła by opuchnięte miejsce nasmarować sokiem z babki zwyczajnej rosnącej prawie wszędzie gdzie jest skupisko traw. W ciągu 1 dnia pomogło.

Dzisiej rano, Maciejko obudził się znów z zapuchniętym oczkiem. Cały dzień co 30 min smarowałam mu pod oczkiem, w miejscu ugryzienia sokiem z babki i wieczorem, gdy kładłam go spać pod oczkiem został tylko znak po ugryzieniu.

Babka zwyczajna jest bardzo popularnym chwastem – niemal każdy zetknął się z rośliną o charakterystycznych okrągłych liściach. Liście te stanowią bardzo ważny surowiec leczniczy, stosowany przede wszystkim w dolegliwościach układu oddechowego, pokarmowego oraz w chorobach skóry.

Skład i działanie
Babka zwyczajna (Plantago major) zawiera garbniki, flawonoidy, substancje śluzowe, pektyny, krzemionkę, cynk, potas, magnez, witaminy A, K, C oraz glikozydy irydoidowe – aukubinę i katalpol. Glikozydy te w znacznej mierze decydują o leczniczych właściwościach babki. Aukubina ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwzapalne i antyhepatoksyczne (działa osłaniająco na wątrobę). Z kolei katalpol ma właściwości moczopędne i rozkurczowe. Dzięki zawartości witamin C i K babka zwiększa krzepliwość krwi i uszczelnia naczynia krwionośne.

Surowiec leczniczy
Najczęściej stosowane są liście babki zwyczajnej, lecz surowcem leczniczym są również nasiona i ziele.

Zastosowanie wewnętrzne
Babka zalecana jest w schorzeniach górnych dróg oddechowych (przede wszystkim przy kaszlu), nieżytach żołądka, dwunastnicy i jelit (np. przy biegunce). Babka łagodzi infekcje dróg moczowych i pęcherza, a także hamuje krwawienia wewnętrzne – jest pomocna między innymi w przypadku obfitych menstruacji. Babka stosowana jest również w leczeniu przeziębień i kataru.

Zastosowanie zewnętrzne
Okład bądź napar z liści jest skutecznym lekarstwem w przypadku wszelkich ran, owrzodzeń, ukąszeń, oparzeń, otarć, wysypek, stłuczeń i opuchlizn. Babka łagodzi również stany zapalne gardła i jamy ustnej.

Babka zwyczajna a babka lancetowata
Babka zwyczajna należy do rodziny babkowatych, do której należy również babka lancetowata. Rośliny te różnią się przede wszystkim wyglądem liści (babka zwyczajna ma liście okrągłe, babka lancetowata – podłużne). Babka zwyczajna zawiera także mniej garbników oraz ma słabsze działanie wykrztuśne.

Napar z liści
Łyżkę suszonych liści babki zalewamy wrzątkiem i parzymy przez około 10 minut.

Odwar z liści
Łyżkę suszonych liści babki zalewamy wrzątkiem i gotujemy pod przykryciem przez 3-5 minut. Odstawiamy na około 15 minut i przecedzamy. Odwar stosujemy do przemywania chorych miejsc na skórze, ale może być również stosowany wewnętrznie.

Okład z liści
Świeże  liście babki rozgniatamy i umieszczamy na gazie. Gazę przykładamy do chorego miejsca i mocujemy przy użyciu plastra. Okład taki zmieniamy po około 5 godzinach.

Napar z nasion
Łyżeczkę nasion babki zalewamy wrzątkiem. Napar pijemy razem z nasionami. Szczególnie zalecany jest w przypadku zatwardzeń.

Słodycze w diecie dziecka

Czy słodycze są naprawdę tak szkodliwe?

Postanowiłam poświęcić jedną z wolnych chwil na zgłębienie tego tematu. Przejrzałam kilka książek i stron w internecie. Podsumowując, wniosek zawsze był jeden. Szkodliwe.

Jednak znalazłam również trochę słów pochlebnych, zwłaszcza odnośnie czekolady.

Czy słodycze rzeczywiście są tak bardzo niezdrowe?

Ależ nie, są potrzebne. Szkodliwy jest tylko ich nadmiar. Nie ma nic złego w tym, że w codziennej diecie dziecka (i dorosłego) pojawi się trochę słodyczy. Człowiek potrzebuje nie tylko węglowodanów złożonych, których dostarczają na przykład zboża, ale także węglowodanów prostych, które są w cukrze i miodzie. Są szybciej niż inne produkty zamieniane w energię, szybciej podnoszą poziom glukozy we krwi, co daje ośrodkom łaknienia w mózgu sygnał "jestem syty".

Szybkość, z jaką węglowodany proste są spalane, jest ich zaletą, ale jednocześnie wadą - nie nasycą organizmu na długo ani nie wypełnią żołądka. Węglowodany pochodzące z kaszy albo chleba są dłużej rozkładane, a poziomu glukozy nie podnoszą skokowo, tylko łagodnie, dzięki czemu dłużej czujemy się najedzeni.

Ile cukru dziennie może jeść małe dziecko?

Tabele zalecają nie więcej niż 20 g sacharozy dziennie, co odpowiada dwóm czubatym łyżeczkom cukru, albo:

- pięciu landrynkom
- czterem kawałeczkom czekolady
- dużemu kęsowi batonika.

W normalnym życiu nikt jednak nie zagląda do tabel. Jeśli dziecko je za dużo słodkości, to poznamy to gołym okiem - straci apetyt. 

Czy są lepsze i gorsze słodycze?

Tak. Najgorsze są lizaki, ciągutki i twarde cukierki - to, co powoli się rozpuszcza albo oblepia zęby. Na tej słodkiej pożywce rozwija się próchnica. Szczególnie niebezpieczne jest podawanie słodyczy (i słodzonych napojów) tuż przed snem albo w nocy, po umyciu zębów. W nocy wydziela się mniej śliny, która oczyszcza jamę ustną, i bakterie mają idealne warunki do rozwoju.

Najzdrowsza jest czekolada (byle nie nadziewana). Dostarcza wapnia, magnezu i żelaza. Do lepszych słodyczy należą sezamki, batoniki muesli i z ziarnami, chałwa. Choć ta ostatnia to prawdziwa bomba kaloryczna. Sto gramów dostarcza aż 600 kcal, czyli połowę dziennego zapotrzebowania energetycznego dwulatka! Niektóre batoniki zbożowe zawierają utwardzone tłuszcze roślinne, których nie powinny jeść małe dzieci, uważnie czytajmy więc etykiety.

Gdzieś pośrodku plasują się żelki, galaretki, drażetki, które stosunkowo szybko się zjada, ale w przeciwieństwie do czekolady, migdałów czy orzechów nie dostarczają niczego cennego.

A może zamiast cukru lepiej używać miodu, syropu klonowego, zagęszczonych przecierów owocowych?

Naszym zadaniem jest pilnować, żeby dziecko nie jadło za dużo węglowodanów prostych. I tak naprawdę nie ma znaczenia, czy to będą karmelki, miód, syrop, czy zwykły cukier.

W niektórych domach zamiast słodyczy dzieci jedzą suszone owoce, orzeszki albo płatki śniadaniowe. To dobry pomysł, bo maluchy przy okazji zjadają wiele witamin i składników mineralnych. Warto wiedzieć, że:

- mała miseczka pestek słonecznika dostarczy dziennej dawki magnezu, witaminy E, B1 i kwasu foliowego;
- 10 suszonych moreli pokryje dzienne zapotrzebowanie na witaminę A i 3/4 zapotrzebowania na witaminę C;
- garść migdałów dostarczy całej dziennej dawki magnezu i niemal całej dawki witaminy B2.

Ale takie przekąski lepiej też mieć pod kontrolą, bo są niezwykle kaloryczne - suszone owoce z powodu zawartości cukrów prostych, a orzechy ze względu na tłuszcz.

Moim zdaniem, w żadnym wypadku słodycze nie mogą być nagrodą z dobrze zjedzony posiłek. Wydaje mi się, że wtedy dziecko zamiast z miłą chęcią zjeść porządny posiłek będzie tylko myślało co słodkiego zaraz zje.

Mój Maciejko jest tego przykładem. Zawsze do jajecznicy do popicia robiłam mu kakao, teraz kiedy już zaczął coraz lepiej kojarzyć jak widzi jajecznicę to od razu mówi: "picie kao" i nie chce jeść, dopóki mu nie podam kakao. Od jakiegoś czasu do jajecznicy dostaje raz herbatkę a raz kakao i na chwilę obecną zjada całą jajecznicę :)

Z racji tego, że dziennie mogę podać 4 cząstki czekolady zrobiłam dziś Maciejkowi deserek

Banan w czekoladzie

  • 1 banan
  • 4 cząstki gorzkiej czekolady
  • 1/4 szkl. mleka

Pokrój banana na 6 kawałków. W każdy wbij wykałaczkę. Do garnuszka wlej mleko i włóż czekoladę. Rozpuść. Powstałą masą oblej kawałki banana obracając je wykałaczką. Włóż na godzinę do lodówki.




Literatura:
http://www.edziecko.pl/jedzenie/1,79379,2772320.html?as=2&startsz=x
Moja "Encyklopedia Zdrowia Dziecka"

Kasza jaglana po bolońsku

Z powodu kataru moich chłopców eksperymentuję z kaszą jaglaną. Dziś przedstawiam udany eksperyment, kaszę jaglaną z sosem bolońskim. S...