Pierwsza kolorowanka

Za oknem tak pięknie, prawdziwa polska złota jesień ale zimno.  Przez to musimy siedzieć w domu, by się nam kaszel nie pogorszył. Maciejkowy Bobas już drugi raz wziął swoją porcję antybiotyku, przyznam, że nawet jestem zadowolona bo ślicznie buziaka otwierał. Może mój Skarb wie, że to już mu wreszcie pomoże.

Dziś cały dzień siedzimy sami w domu bo Maciejkowy tata, po pracy ma "wypad z kumplami" :)

Nudzącemu się strasznie Bobasowi co chwila trzeba wymyślać zajęcie bo energia go rozpiera. Może lepiej się poczuł.

Dałam mu dziś kolorowanki i kredki i z pomocą mamy, która dyktowała co pokolorować jakim kolorem, powstały pierwsze własnoręcznie pokolorowane obrazki.




Ku mojej uciesze także słownik Maciejkowego Bobasa udoskonalił się znacznie:
  •  największym sukcesem jest słowo RYBA zamiast TAPTA( tak sobie mój Bobas nazywał rybki przez około 4 miesiące)
  • DOM
  • GĘŚ i jej odgłos GĘ GĘ
  • GUL GUL (odgłos indyka)
  • KO KO (gdaczenie kury)
  • KU KUUU  (pianie koguta)
  • PANI, PANIA (zamiast PAŃCIA, jakoś dziwnie mi brzmiało z ust małego chłopca)



Komentarze

Popularne posty