Zawodowy koszykarz

Dzisiaj spędziliśmy bardzo aktywnie dzień. Najważniejsze, że we trójkę, do tego byłą cudowna, słoneczna pogoda. Po południu trochę się zachmurzyło ale nie przeszkodziło nam to w kolejnym spacerze, który spędziliśmy na orczyku, grając w koszykówkę.

Oto mój Maciejkowy koszykarz:




Poznaliśmy także nowe słowa:
BUDA
PSA ( miało być "buda dla psa" ale niestety ze zdaniami mamy jeszcze problem)
KOSZ
PIŁKA

Tarta z jabłkami i budyniem

Mam strasznie dużo energii i oprócz dłuuuugich spacerów z Maciejkowym Bobasem wykorzystuję ją na pichcenie różnych smakowitości. Dzisiaj przedstawiam zapożyczoną TU:

Tarta z jabłkami i budyniem


Składniki
Ciasto:
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 5 łyżek cukru kokosowego
  • szczypta soli
  • 0,5  kostki masła
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko
Budyń:

Oprócz tego potrzebne będzie 1,5 kg jabłek.
Składniki na ciasto zagnieść szybko,zawinąć w folie i  schować do lodówki na godzinkę. Po wyjęciu ciasta z lodówki,wyłożyć na wysmarowana wcześniej tłuszczem foremkę.
Jabłka obrać i pokroić w plastry ( nie muszą być cieniutkie,nawet lepiej jak będą nieco grubsze). Tak pokrojone wyłożyć na ciasto,żeby był czubek bo podczas pieczenia jabłka trochę opadną.
Budyń zrobić wg przepisu na opakowaniu. Gorący jeszcze budyń wylać na jabłka.
Całość wstawić do nagrzanego piekarnika na 170 st. z termoobiegiem lub na 180  bez.Piec 60-70 min.

Wersja dla starszych
Na koniec można posypać cukrem pudrem.




Bułeczki miodowe

Znalazłam niedawno w sieci wspaniały przepis na Miodowe Bułeczki. Polecam bo są naprawdę przepyszne, przepis znalazłam TU i jestem zachwycona, tak naprawdę nie tylko ja bo moi chłopcy wcinali po kilka na raz, więc domyślam się, że im także bardzo smakowały.



Składniki:
  • 285 g mąki pszennej + mąka do podsypania
  • 75 g masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki miodu
  • 70 ml mleka
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • szczypta soli
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 

Do miski przesiać mąkę z proszkiem. Dodać cukier i szczyptę soli. Masło pokroić w kostkę i dodać do mąki. Rozgnieść na kruszonkę. Jajko, mleko i miód roztrzepać. Dodać do suchych składników z masłem. Zagnieść elastyczne ciasto. Ciasto podzielić na 8 części i z każdej uformować małe bułeczki. Naciąć wierzch. Bułeczki ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić na około 10 minut do piekarnika nagrzanego do 220 stopni. Bułeczki wyciągnąć i przestudzić. Zajadać same lub z masłem, nutellą czy dżemem.

SPACER!!!!!

Nadszedł nareszcie ten dzień...

WYSZLIŚMY NA SPACER!!!!!

Maciejko kaszle już sporadycznie, jednym słowem jest zdrowy. Po miesiącu chorowania, wreszcie wyzdrowiał. Przyznam jednak, że zmienię chyba pediatrę, bo już kilka razy ta nie poznała się co tak naprawdę dolega mojemu Bobasowi. Tym bardziej, że moja była pani doktor, która jest pediatrą i jest rewelacyjna tylko, że przyjmuje 30 km od nas a ta była prawie na miejscu.  Ale mamy samochód, ja po 2 latach posiadania prawka odważyłam się jednak prowadzić samochód to problem dojazdu się rozwiązał.

A oto kilka zdjęć z naszego spaceru, który Maciejko przespał, chyba nadmiar świeżego powietrza go uśpił :)

Na początek stokrotka i jej siostry, która pomyliły pory roku bo przecież to wiosenne kwiatki i dmuchawiec



Smacznie śpiący Maciejkowy Bobas, a w tle stadion, jedno z moich ulubionych miejsc na spacery. Stadion jest ogrodzony, więc Maciejko nie wyjdzie mi pod jakiś samochód a i miejsca do zabawy jest ogrom.

I mój ukochany motyl - Rusałka pawik

A sposób pobudki Bobasa wyglądał tak:

Maciejko śpi sobie smacznie, w pewnym momencie nadlatuje wrona: "kra kra" -  oznajmia.
Bobas uchyla oczka, jeszcze przez sen, widzę, że nie za bardzo "widzi", bujam więc wózkiem, "może jeszcze uśnie" - myślę . Niestety, co Bobas zamyka oczka, nadlatuje ta wredna wrona i znów zaczyna "kra kra". Po trzecim otwarciu oczu, widząc moją rozbawioną minę z sytuacji, Maciejko oznajmia "co to..." chwila namysłu "mama, kra kra" i uśmiech... i koniec spania :)

Kasza jaglana - królowa kasz

Kasza jaglana pozyskiwana jest z prosa, zawiera lecytyne i krzemionke, która pozytywnie wpływa na funkcjonowanie stawów. Ma sporo skrobi, dużo białka, dużo Wit.B, żelaza, miedzi. Nie zawiera glutenu. Jako jedyne zboże ma alkaliczny odczyn, podnosi odporność, ochładza organizm, osusza gorący śluz organizmu, zalecany przy gorącu żołądka- ludzi o wilczym głodzie, przy zakwaszeniu organizmu, harmonizuje żołądek, przewód pokarmowy, przy wymiotach w ciąży, jako lek przeciw cukrzycy, pomaga leczyć zapalenie śluzówki żołądka, zalecany przy chorobie nowotworowej. 


 Dlaczego kasza jaglana jest zdrowa?
Jako jedyna wśród kasz jest zasadotwórcza, co jest bardzo korzystne, zwłaszcza jeśli dieta obfituje w pokarmy kwasotwórcze. Obfituje w witaminy z grupy B, lecytynę oraz substancje mineralne: wapń, fosfor, potas, żelazo. Jest najlepszym źródłem żelaza ze wszystkich kasz. Jej skład aminokwasowy jest najkorzystniejszy, zawiera bowiem dużo tryptofanu. Jako że niedoborowy poziom tego aminokwasu występuje u wszystkich roślin strączkowych, potrawy z kaszy jaglanej dostarczają doskonałego, pełnowartościowego białka. Polecana jest w
chorobach trzustki, wątroby, jelit i nerek oraz w wyziębieniu organizmu. Należy do najbardziej lekkostrawnych produktów zbożowych. Kasza jaglana zawiera rzadko występującą w produktach spożywczych krzemionkę, mającą zbawienny leczniczy wpływ na stawy, a także korzystnie wpływa na wygląd skóry, paznokci i włosów.


Jak jeść kaszę jaglaną?
Jest genialna jako samodzielne danie z jabłkami, z różnymi bakaliami albo suszonymi śliwkami (w sezonie śliwkowym także pieczona ze świeżymi śliwkami). Krem z kaszy jaglanej, moreli, rodzynek zastępuje tradycyjne słodycze.
W wersji niesłodkiej może być podawana z duszoną marchewką lub innymi warzywami. Można z niej przyrządzić doskonałe zapiekanki, np. na słodko – z gruszkami, śliwkami, a także pikantne, np. z porem lub papryką.




Dzisiejszy obiadek Maciejkowy Bobas miał właśnie z kaszką jaglaną.

Potrawka z kurczaka z kaszą jaglaną (od 1 roku)

Pomysł wzięłam z książeczki o obiadkach dla dzieci, dołączonej do jednej z gazet dla mam. Jednak prawie w całości go zmodyfikowałam ponieważ tam był przykład jarzynowej zupki z kaszą jaglaną, bez mięsa a ja chciałam zrobić Bobasowi konkretniejszy obiadek.

Składniki:

  • 1/4 piersi z kurczaka
  • 2 małe marchewki lub 1 duża
  • kawałek korzenia pietruszki
  • 2-3 gałązki natki pietruszki
  • 1/4 małego selera
  • 1 duży ziemniak
  • kawałek pora
  • sól morska jodowana do smaku (nie musi być)
  • łyżeczka posiekanego koperku
  • oliwa z oliwek 
  • 1 łyżka kaszy jaglanej
 Marchewkę, ziemniaka, seler, korzeń pietruszki i por pokrój drobno lub zetrzyj na tarce warzywnej na grubych oczkach. Do garnka z gotującą się wodą wkładamy przygotowany kawałek piersi z kurczaka. Gotujemy ok 5 min i następnie wkładamy pokrojone warzywa, natkę pietruszki, solimy wg uznania (ja ogólnie nie solę potraw, jednak raz w tygodniu dosypuję trochę soli morskiej jodowanej, by dostarczyć trochę jodu organizmowi). Gotujemy ok 15 min aż wszystko będzie miękkie, następnie jeśli woda nam wyparowała dolewamy jeszcze szklankę przegotowanej i wsypujemy kaszę jaglaną i dalej gotujemy. Po 10 min. zdejmujemy z ognia, dodajemy posiekany koperek i łyżeczkę oliwy z oliwek.

 

 Źródło:
 http://kaszajaglana.com.pl/

Czyszczenie zabawek

Wreszcie nadszedł taki weekend, gdy jesteśmy w trójkę w domu i żadne nie musi nigdzie wyjeżdżać. Mimo niezbyt dobrej pogody wykorzystałam to, że Bobasem zajmuje się i bawi jego tata, i wzięłam się za jesienne porządki. W przyszłym miesiącu planujemy przemeblować pokój Maciejkowego Bobasa, dostanie już "dorosłe" łóżko i ładne dziecięce mebelki. Dzisiejszego dnia postanowiłam przed zimą wyprać wszystkie pluszaki, którymi bawi się Maciejko a pozostałe wynieść na strych a inne zabawki wymyć. Staram się raz na pół roku wszystkie zabawki czyścić. Tym razem jeszcze dodatkowo skłonił mnie do tego program, który obejrzałam któregoś dnia w "Dzień dobry TVN", poświęcony właśnie czyszczeniu dziecięcych zabawek.

A tak oto ja czyszczę poszczególne grupy zabawek:

PLUSZAKI

Wszystkie pluszaki, oprócz tych z częściami mechanicznymi piorę w pralce, używając programu "Pranie ręczne" zamiast proszku używam płynu do prania dla dzieci. Suszę w pozycji leżącej na suszarce stojącej.

Pozostałe pluszaki z mechanicznymi częściami traktuje taką metodą:
 Czyszczę je wilgotną szmatką maczaną w wodzie z płatkami mydlanymi lub płynem do prania wełny a później suszę, suszarką ustawioną na chłodny powiew powietrza. Można je również odświeżyć wkładając do plastikowej torebki z niewielką ilością sody oczyszczonej - zawiązujemy torebkę i delikatnie potrząsamy, po godzinie usuwamy proszek za pomocą miękkiej szczotki lub odkurzacza. Kiedyś w Perfekcyjnej Pani Domu oglądałam, że pluszaki można zdezynfekować wkładając je na noc do zamrażalnika, niska temperatura zabije wszystkie mikroorganizmy. Ja przyznam, że mam mały zamrażalnik i nigdy nie stosowałam tej metody.

PLASTIKOWE ZABAWKI (samochody, lalki, klocki)

Myję w misce z ciepłą wodą i płynie do kąpieli lub płynie do zmywania, najczęściej z pomocą mojego Bobasa. Te zabawki czyszczę bardzo często, ponieważ Maciejko uwielbia wynosić je na podwórko do ogrodu i piaskownicy.

ZABAWKI KĄPIELOWE

Myje także często, wkładam je do siatkowych worków na uprania i piorę razem z ubraniami. Mam taką wodę, że szybko osadza się na przedmiotach i zostawia brzydki czarny osad dlatego staram się przynajmniej raz w tygodniu je "przeprać" :) 

W temacie czyszczenia chciałabym także polecić znakomite mydełko do usuwania plam. Kupiłam je niedawno w jednym z hipermarketów i jestem nim zachwycona. Maciejko jest teraz mistrzem w plamieniu swoich ubranek różnymi substancjami a dzięki temu mydełku żadna z nich nie jest mi straszna (zabrzmiało trochę jak chwyt reklamowy).



Piękna opowieść

Maciejko odsypia chyba chorobę, śpi już 2,5 godziny. Nie chcąc niczym stukać i pukać by go nie obudzić, usiadłam sobie przy kawce i przy lapku i wykorzystuję tę wolną chwilę by nadrobić zaległości, blogowe, facebookowe itp.

Przeglądałam dziś pudełko ze skarbami, które zbieram od urodzenia Maciejkowego Bobasa. Mam w nim wszystkie pamiątki z tego okresu. Znalazłam też wydrukowaną historyjkę, którą znalazłam jeszcze będąc w ciąży z Bobasem. Uwielbiam ją, kojarzy mi się ona z tym cudownym okresem, kiedy byłam dosłownie nierozłącznie związana z moim najwspanialszym Skarbem. Oto ona:

Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś dnia zapytało Boga:

- Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne?

- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie.
On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą.

- Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym?

- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia.
I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.

- A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie?

- Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.

- A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?

- Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.

- Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?

- Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem.

- Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.

- Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie.

W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:

- O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła.

- Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał:
"MAMUSIU".

Pierwsza kolorowanka

Za oknem tak pięknie, prawdziwa polska złota jesień ale zimno.  Przez to musimy siedzieć w domu, by się nam kaszel nie pogorszył. Maciejkowy Bobas już drugi raz wziął swoją porcję antybiotyku, przyznam, że nawet jestem zadowolona bo ślicznie buziaka otwierał. Może mój Skarb wie, że to już mu wreszcie pomoże.

Dziś cały dzień siedzimy sami w domu bo Maciejkowy tata, po pracy ma "wypad z kumplami" :)

Nudzącemu się strasznie Bobasowi co chwila trzeba wymyślać zajęcie bo energia go rozpiera. Może lepiej się poczuł.

Dałam mu dziś kolorowanki i kredki i z pomocą mamy, która dyktowała co pokolorować jakim kolorem, powstały pierwsze własnoręcznie pokolorowane obrazki.




Ku mojej uciesze także słownik Maciejkowego Bobasa udoskonalił się znacznie:
  •  największym sukcesem jest słowo RYBA zamiast TAPTA( tak sobie mój Bobas nazywał rybki przez około 4 miesiące)
  • DOM
  • GĘŚ i jej odgłos GĘ GĘ
  • GUL GUL (odgłos indyka)
  • KO KO (gdaczenie kury)
  • KU KUUU  (pianie koguta)
  • PANI, PANIA (zamiast PAŃCIA, jakoś dziwnie mi brzmiało z ust małego chłopca)



Głupia choroba

Jak już wspominałam w poprzednich postach Maciejkowy Bobas chorował, i nadal choruje. To już trzeci tydzień, katar przeszedł ale zaczął się kaszel. Trwa od czwartku, miałam nadzieję, że przejdzie, ponieważ do poniedziałku brał jeszcze leki przepisane we wtorek przez panią doktor. Niestety nie przeszedł. Byliśmy dziś znów u lekarza i niestety dostał antybiotyk, bo słychać jakieś furczenie w lewym oskrzelu, a ja już myślałam, że obędzie się bez niego. Szkoda mi mojego Bobasa, zawsze te głupie choróbska trwają u niego tak długo.

Biedactwo, nie może spać w nocy, bo kaszel go męczy okropnie, jak zawsze ładnie brał leki to teraz jak mnie widzi z butelką jakiegoś syropu to ucieka i krzyczy: "nie nie nie" a ja czuję się jak kat. Dwoję się i troję by jakoś go przekonać by jeszcze brał te lekarstwa. Mam nadzieję, że po tym antybiotyku mu już przejdzie, najgorsze jest to, że dostał Augmentin a uważam, że nie ma bardziej ochydnego w smaku lekarstwa niż to.
No nic, trzeba być dobrej myśli, może jemu posmakuje...

Spełnione marzenie

Jak wiadomo trzeba mieć marzenia, bo może kiedyś się spełnią. Jedno z moich marzeń było może malutkie ale się spełniło. Chciałam mieć ceramiczną patelnię i...

... MAM!


Znalazłam ją w Biedronce za 24,99. Nie wiem jaka jest jakościowo ale ważne, że jest :) Dziś albo jutro planuję zrobić w niej sos słodko-kwaśny.

Patelnia, średnica 28 cm, wys. 5,5 cm
  • powłoka ceramiczna, charakteryzuje się odpornością na wysokie temperatury (nawet do 450 stopni) i jej gwałtowne zmiany
  • przygotowywane potrawy pozostają chrupiące oraz nie tracą witamin
  • powoka jest atwa do utryzmania w cyzstođci
  • ergonomiczna, przyjemna w dotyku rączka typu Soft Touch

Zalety patelni ceramicznych:
  • Patelnie ceramiczne wykonane z najwyższej jakości materiałów - wolnych od szkodliwych substancji chemicznych takich jak PFOA!
  • Zdrowe smażenie niskotłuszczowe -  zachowanie witamin i substancji odżywczych zawartych w potrawach!
  • Optymalne przewodzenie ciepła - równomierne przewodzenie - oszczędność energii elektrycznej!
  • Gładka i wytrzymała powierzchnia - odporna na zarysowania i działanie wysokiej temperatury!
  • Wszystkie posiadają grube dno indukcyjne - nadają się do wszystkich rodzajów kuchenek!



Tarta z budyniem i owocami

Znalazłam, na jednym z blogów przepis na tartę z budyniem i owocami, wyglądała przepysznie, więc spróbowałam ją zrobić. Tym razem ustrajać owocami pomagał mi Maciejkowy Bobas :)

Tarta z budyniem i owocami

Kruchy spód:
  • 2 szkl (350 g) mąki
  • 3/4 kostki (150 g) masła – zimnego, najlepiej zamrożonego
  • jajko
  • 3 łyżki cukru
Nadzienie:
  • 2 paczki budyniu śmietankowego lub waniliowego
  • 700 ml mleka
  • owoce sezonowe (maliny, borówki, jagody, truskawki, brzoskwinie, nektarynki, winogrona
Masło pokrój na kilka kawałków i zmiksuj na duże kawałki. Dodaj pozostałe składniki, wymieszaj i szybko zagnieć ciasto. Rozwałkuj z niego dwa placki i przełóż je do form na tartę. Dokładnie wylep brzegi i nakłuj widelcem. Piecz w temperaturze 180°C aż ciasto ładnie się zrumieni, czyli około 20 minut.
Przygotuj budyń wg przepisu, używając mniejszej ilości mleka (700 ml), przestudź, i wylej na kruchy spód. Na wierzchu ułóż owoce.


Przepis pochodzi z tej strony http://2smaki.pl/index.php/ciasta/tarta-z-budyniem-i-owocami-film-z-serii-bajeczne-smaki/


Co na katar - jak to co, KATAREK

Dzisiaj chciałam przedstawić produkt, który pomógł jakoś oddychać Maciejkowemu Bobasowi podczas kataru. Kupiłam go jak Bobas był jeszcze mały i używam go do dziś. Podczas tego kataru Mały radził sobie już dość dobrze z wydmuchiwaniem noska ale nadal Katarek okazał się wybawieniem w niektórych sytuacjach np. kiedy Bobas był śpiący i mający zły humor nie miał ochoty na dmuchanie noska.


Na początku chciałam kupić Nosefridę ale pani w aptece odradziła mi. Poleciła natomiast Katarek, który podłącza się do odkurzacza. Przyznam, że przeraziło mnie to, bałam się siły ssącej, ale niepotrzebnie. Dzięki wbudowanym filtrom, siła jest bardzo mała a jednak równomierna. A to właśnie tego nie można uzyskać używając NoseFridy.

A oto informacja ze strony producenta:

KATAREK odsysa zalegającą wydzielinę dzięki odpowiednio zmodyfikowanej sile ssącej domowego odkurzacza (800-1500W). Jednostajna siła ssąca wytwarzana przez odkurzacz po odpowiednim zmniejszeniu w komorze redukcyjnej odciągacza gwarantuje skuteczność zabiegu, jest bezpieczna dla dziecka dodatkowo szybko oczyszcza nos i zatoki. Przeźroczysta budowa pozwala w łatwy sposób ocenić charakter i ilość wydzieliny.


Jak wspomagać leczenie kataru?

Usuwać zalegającą wydzielinę. Zalegający katar jest niebezpieczny gdyż może powodować powikłania jak: zapalenie ucha, zatok, oskrzeli, a nawet płuc. Po za tym dzieci do pierwszego roku życia oddychają tylko noskiem. W utrzymaniu drożności noska pomoże skutecznie odciągacz kataru dostępny w aptekach i sklepach dziecięcych.

Inhalacje olejkami eterycznymi. Katar stanowi przeciwwskazania do codziennej kąpieli dziecka. Kąpiele można wzbogacić w zioła lub olejki eteryczne, które oprócz efektu inhalującego drogi oddechowe wpływają na zmniejszenie przekrwienia śluzówek dróg oddechowych. Olejki eteryczne zawierają substancje, o działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym (uwaga: zdarzają się dzieci uczulone na mentol lub inne składniki zawarte w tego typu preparatach.

Rozgrzewające maści, żele i zioła wspomagają lecznicze dziecka. Należy stosować je na klatkę piersiową i plecy dziecka. Maści rozgrzewające i żele ziołowe dostępne są w aptekach bez recepty (maść kamforowa itp.). Można podawać zioła w postaci herbatek i naparów. Działaję one rozgrzewająco, napotnie i przeciwzapalnie.

Dieta chorego dziecka. Wskazane jest spożywanie dużych ilości płynów i stosowanie diety bogatej w witaminę C. Nawodnienie rozrzedza wydzielinę, a witamina C stymuluje układ odpornościowy.

Nawilżenie noska solą fizjologiczną lub rozcieńczoną woda morską.

Smarowanie kremem. Od ciągłego wycierania, skóra wokół noska może zostać podrażniona, co najpewniej objawi się zaczerwienieniem, dlatego używaj miękkich materiałów i smaruj te miejsca tłustym kremem;

Zapraszam na stronę producenta: http://www.katarek.pl/

Zapiekanka ryżowo-jabłkowa

Ogólnie nie lubię tej zapiekanki ale moje Maciejkowe Chłopaki ją uwielbiają. Przepis na tę dostałam od mojej mamy i przyznam, że i mi posmakował. Zdjęcie zrobiłam tylko przed pokrojeniem, ponieważ po pokrojeniu nie trzyma się w jednym kawałku, ponieważ ryż zostaje dość sypki i nie wygląda reprezentacyjnie, ale smakuje WYŚMIENICIE!




Zapiekanka ryżowo-jabłkowa

Składniki:
  • 2 torebki ryżu
  • 6 dużych jabłek
  • 3/4 szkl. syropu daktylowego
  • 1 laska wanilii
  • 3 jajka
Ugotuj według przepisu ryż, jabłka obierz ze skórki i zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Posyp je cukrem wanilinowym i zwykłym cukrem wg uznania na 15 min by puściły sok. Po tym czasie odciśnij sok i wypij go jeśli masz ochotę. Mikserem utrzyj jajka z cukrem(te 3/4 szkl.) tak by masa zostawała na łyżce a nie spływała z niej (tak o 15 min.)

Ryż przełóż z jabłkami w takiej kolejności: ryż - jabłka - ryż i polej powstałą masą jajeczną. Piecz ok 25 min w temp 180 stopni.

Ja spróbowałam trochę ale większość zostawiłam moim chłopakom. Zniknęła do wieczora.

Co ma zrobić mężczyzna, aby zrozumieć ciężarną kobietę?

 Zamieściła to moja koleżanka na facebooku. Uśmiałam się do łez :D

Co ma zrobić mężczyzna, aby zrozumieć ciężarną kobietę? Instrukcja - krok po kroku:

1-3 miesiąc

1. Każdego wieczora organizuj sobie zatrucie - na przykład zjedz przeterminowaną rybę i popij mlekiem. Później dowiesz się, po co.
2. Następnego ranka wstań, weź pigułkę nasenną i idź do pracy. Jeśli rzeczywiście bardzo źle się czujesz - zostań w domu, ale nie zapomnij posprzątać i ugotuj obiad.
3. Do kostek u nóg przywiąż woreczki z piaskiem - po półtora kilograma na każdą nogę.
4. Przed wyjściem włóż do kieszeni koszuli zdechłą mysz i nie wyjmuj jej!
5. Tego nie jedz, nie wolno ci. Tego też. I tego. Najlepiej zjedz jabłko.
6. Powaliło cię? Rzuć te papierosy! Coca-colę, piwo i inne napoje gazowane też!
7. Usiądź wygodnie i zjedz jogurt. Jeśli nie masz ochoty - to chociaż trochę.
8. Zwymiotowałeś? Posprzątaj po sobie. Nie wołaj żony - jest zajęta.
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Muszą zrobić niezbędne badania.
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa.

3-6 miesiąc

1.Do brzucha przywiąż materac z wodą.
2. Gdy się ubierasz - nie odwiązuj go, nawet, gdy próbujesz wciągnąć buty.
3. Śpij również z materacem. Jak to, JAK? Na boku!
4. Nie zapomnij rano zażyć pigułki nasennej.
5. A przed wyjściem do pracy - wypij litr wody.
6. Przed pójściem spać również wypij litr wody i weź tabletkę moczopędną.
7. Do nosa włóż wacik, tak, aby powietrze przechodziło, ale odczuwało się lekką duszność. Wacik noś stale.
8. Masz duszności? Otwórz okno - niektórym pomaga.
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Jak to, PO CO? Zrobić niezbędne badania. Co z tego, że już robiłeś?
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa. Materaca nie odwiązuj!

6-9 miesiąc

1. Każdego ranka siadaj na fotel obrotowy i kręć się przez 10 minut. Gdy już organizm odmówi Ci całkowicie współpracy - wstań i szykuj się do pracy. No co ty, kręci ci się w głowie? Współczuję, to na pewno minie.
2. Dolej wody do materaca.
3. Wypij coś moczopędnego, a w pracy wypijaj szklankę wody co godzinę.
4. Postaraj się nie opuszczać miejsca pracy zbyt często. Bądź czujny i dyspozycyjny przez cały dzień. Jeśli przychodzi ci to z łatwością - weź dodatkową pigułkę nasenną.
5. Zwiększ również wagę woreczków z piaskiem, które masz przywiązane do nóg - do 2 kilogramów każdy.
6. Wieczorem, nie odwiązując materaca, połóż się do łóżka i bądź perfekcyjnym, namiętnym kochankiem!
7. Jeśli wydaje ci się, że twoja żona interesuje się innymi mężczyznami - pozostań wspaniałomyślny i wybaczający.
8. Poświęcaj żonie więcej czasu i uwagi. Wyobraź sobie, że jej też jest ciężko!
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Jak to, po co? Po to samo, co zawsze - niezbędne badania.
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa. Oczywiście, że z materacem, co za pytanie?

The end

No, dobra, żartowaliśmy, wiemy, że jest to niemożliwe do wykonania. Po prostu odwiedź po raz dwudziesty znajomego proktologa, niech włoży Ci pomarańczę... już on wie, gdzie. Teraz oddychaj głęboko i mocno przyj. Udało się uwolnić od pomarańczy? Wyśmienicie! Możesz już pozbyć się zdechłej myszy i odwiązać materac.

Źródło: http://gaverdovskaya.ru/

Przeziębienie nie chce przejść

Niestety Maciejkowy Bobas nadal chory. Do kataru dołączył się brzydki kaszel, więc dziś wybieramy się już do lekarza. Oby to nie było zapalenie oskrzeli. Moje biedactwo, zawsze jak go weźmie to choróbsko to trzyma i trzyma.

Dostaliśmy tonę leków i niestety także antybiotyk, całe szczęście nic nie ma na oskrzelach. Kurujemy się bo w sobotę wybieram się na Winobranie do Zielonej Góry. 

Jesiennie

Dzisiaj trochę spacerowo. Wybrałam się z mamą i Maciejkowym Bobasem wczoraj wieczorem i dzisiaj na jesienny spacer. Cały wczorajszy dzień deszcz niemiłosiernie padał, na szczęście wieczorem pogoda poprawiła się nieznacznie, a nawet słońce zaczynało przebijać się przez coraz rzadsze chmury .Dzisiaj od rana była piękna pogoda co w pełni wykorzystaliśmy. Maciejkowy Bobas nawet popołudniową drzemkę zaliczył nad jeziorem, a nie w domowych murach. Teraz mama pojechała do domu, Maciejkowy Bobas zaczytuje się w lekturze pt. "Zwierzęta na wsi i w mieście" z serii książek Rosnę i poznaję a ja mam chwilę dla siebie. Czekamy oboje na Maciejkowego Tatę, który wieczorem wróci z wyjazdu.

Nasze zbiory pierwsze jesienne zbiory

Ślimak, który nas cały czas śledził


Zapraszam do obejrzenia mojego drugiego bloga Joanna Miklaszewska PHOTOGTAPHY, na którym umieszczam moje prace związane z fotografią. Znajdują się tam pozostałe fotografie z dzisiejszego spaceru.

Nowe słowa Maciejkowego Bobasa poznane w czasie tego weekendu:
- odmiana znanych mu już słów, które brzmią mniej więcej tak: mamoo, tatoo, ciociuu, dziadziuu, baboo 
- mak
- kambun (kombajn)
- tir (czyli ten duży samochód ciężarowy TIR)

Ciasto marchewkowe

Przyjechała do mnie mama, z tej okazji upiekłam nam na podwieczorek, do kawy ciasto marchewkowe. Podała je moja forumowa koleżanka gdzieś dwa lata temu i piekę je do dzisiaj bo wspaniale smakuje a do tego szybko się je robi.



Ciasto

Składniki:
  • 4 jajka
  • 2 szkl. cukru
  • 2 szkl. mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 szkl. oleju
  • 2 szkl. utartej marchewki
  • dodatkowo wg uznania: orzechy, rodzynki, suszone morele

Wykonanie:
Jajka utrzeć z cukrem i powoli dodawać pozostałe składniki mieszając. Na końcu dodać 2 szkl. marchewki i pozostałe bakalie. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Foremkę średniej wielkości napełnić 3/4 objętości i piec ok 50 min, po tym czasie sprawdzić patyczkiem.

Polewa czekoladowa

Składniki:
  • 6 łyżek cukru
  • 6 łyżek margaryny do pieczenia
  • 3 łyżki wody
  • 3 łyżki gorzkiego kakao

Wykonanie:
Włożyć wszystko do garnka i bardzo długo mieszać bo inaczej spłynie nam z ciasta.

Przepis na polewę mam od mamy. Nie posłuchałam jej, że trzeba długo mieszać i spłynęła mi z ciasta :)

Maciejkowy Bobas uwielbia to ciasto, potrafi zjeść po 2 kawałki, takie jak widać na zdjęciu.

"Życie Pi" Yann Martel

Jesień zbliża się wielkimi krokami, ranki witają coraz częściej deszczowym niebem a wieczory stają się coraz dłuższe. Właśnie ta takie wieczory przedstawiam książkę którą dostałam od Maciejkowego Taty. Jest to "Życie Pi" autor . Zaciekawił mnie bardzo zwiastun filmu, który w tym roku wchodzi na ekrany kin. Ponieważ lubię przeczytać książkę zanim obejrzę film, Maciejkowy Tata mi ją sprezentował. Czytałam ją z zapartym tchem i z czystym sercem mogę ją polecić.


Nowa, pięknie ilustrowana edycja międzynarodowego bestsellera.

Zebra ze złamaną nogą, orangutan z Borneo, ważący czterysta pięćdziesiąt funtów tygrys bengalski i szesnastoletni Pi Patel - wyznawca hinduizmu, chrześcijaństwa, a także islamu - wychodzą cało z katastrofy statku płynącego z Indii do Kanady. Co naprawdę wydarzyło się w szalupie dryfującej gdzieś po Pacyfiku? W czym tkwi tajemnica przetrwania? Jak odkryć zdolności pozwalające stawić czoło sytuacjom bez wyjścia?
"Życie Pi" jest książką, która przypomina, czym jest „zwykła, głupia żądza życia”, wiara we własne możliwości i radość... czytania.
W "Życiu Pi" nie wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć i nie wszystko też uda się zrozumieć - kto powiedział, że powieść musi mieć tylko jedno zakończenie?

Tarta ze śliwkami

 Śliwki ładnie dojrzewają w ogrodzie, trzeba to wykorzystać. Nie należy zapominać przecież, że śliwka to jeden z  prawdziwych smaków naszej polskiej złotej jesieni. Rano gdy Maciejkowy Bobas jadł śniadanie, usiadłam chwilę poszperać w internecie w celu znalezienia smakowitego przepisu na ciasto z tymi owocami. Znalazłam smakowicie brzmiące, miałam nadzieję, że także po upieczeniu smakowicie "smakujące". Nie myliłam się, ciasto zrobione po 15, zniknęło do 19. Polecam!!!
Przepis pochodzi z blogu: Tarta ze śliwkami





Ciasto:
  • 1 szklanka mąki
  • 1 żółtko
  • 4 łyżki syropu klonowego
  • 1/2 kostki masła
  • szczypta soli
  • tłuszcz do wysmarowania formy
Dodatkowo:
  • 1,5 kg pokrojonych na połówki, wypestkowanych śliwek
Sos (opcjonalnie):
  • 1/3 kostki masła
  • 3 łyżki syropu klonowego
  • 1 żółtko
Ciasto polecam robić w dużej misce... ręcznie:). Mąkę mieszamy z cukrem pudrem i solą. Dodajemy miękkie masło i robimy "kruszonkę". Pod koniec dodajemy żółtko. Jeśli ciasto jest zbyt sypkie to możemy dodać łyżkę mleka albo śmietany. Takie półsypkie ciasto wysypujemy do wysmarowanej tłuszczem formy do tarty. Rozkładamy ciasto równomiernie i wyklejamy spód i brzegi formy (boki ok. 1,5 cm wysokości) i nakłuwamy widelcem. Podpiekamy około 15 min w 200'C.
Na gorącym podpieczonym spodzie układamy promieniście śliwki skórką do dołu. Ciasto pieczemy kolejne 20 min w 170-180'C aż śliwki zaczną puszczać sok i rozpadać się.
Sos przygotowujemy w garnuszku rozpuszczając cukier w maśle. Do ciepłej (nie gorącej!) masy dodajemy żółtko. Sosem równomiernie polewamy śliwki i wkładamy na ostatnie 10 min do piekarnika 180'C.
Tarta może wyjść ciemna, ale nie traci przez to na smaku, a zyskuje kruchość.
Tarta najlepiej smakuje jeszcze ciepła z kulką lodów waniliowych lub szklanką zimnego mleka.

Dzień postaci z bajek

Według kalendarza świąt niecodziennych dzisiaj jest Dzień Postaci Z Bajek. Przedstawiam bajkę, którą polubił mój Maciejkowy Bobas.

Oto MOUK!
Mouk i Chavapa to dawaj przyjaciele podróżujący dookoła świata. Przyznam, że jest to jedna z nielicznych bajek, która podobna jest do bajek, jakie kiedyś można było oglądać w telewizji. Maciejkowy Bobas, jak słyszy piosenkę rozpoczynającą bajkę, rzuca każde zajęcie i biednie oglądać.

Mouk i Chavapa


Polecam tę bajkę dla dzieci w każdym wieku, nie dość, że uczy świata i zwyczajów panujących w poszczególnych krajach odwiedzanych przez owych przyjaciół, to dodatkowo nie posiada ani odrobiny przemocy. Ta niestety obecna jest prawie w każdych bajkach tych czasów.

Bajkę możemy obejrzeć przez cały tydzień roboczy na Disney Junior o 8.25 :)

Przeziębienie

No i dopadło nas przeziębienie... Zaczęło się u Maciejkowego Bobasa trzy dni temu, od wczoraj wzięło Maciejkową Mamę, tylko Maciejkowy Tata jakoś się jeszcze trzyma.

Całe szczęście jest teraz sezon na maliny co wykorzystałam w 100% by zwalczyć to przeklęte choróbsko. W ogródku nazbierałam malin i zrobiłam syropek.

Szybki syrop z malin
  • 250 g malin
  • 200 g cukru
Sposób przygotowania:
Maliny opłucz i wrzuć do wygotowanego słoika. Zasyp je cukrem. Zakręcony słoik umieść w garnku z wodą (niech woda przykrywa go do połowy), uszczelnij go bawełnianą szmatką, aby nie poruszał się podczas gotowania i gotuj przez 5 minut. Syrop z malin będzie gotowy po przestygnięciu.




Syrop z malin to źródło kwasu salicylowego, który ma właściwości napotne, a malinowe olejki eteryczne działają rozgrzewająco i antyseptycznie, a to pomaga pokonać gorączkę i przeziębienie.
 
 Dodatkowo zamiast normalnej herbaty robię kilka razy dziennie taką oto miksturę.

Cytrynowo-miodowa mikstura
  • 1 cytryna
  • 2 spore łyżeczki miodu 
Sposób przygotowania:
Cytrynę wyciskamy do kubka i wkładamy 2 łyżeczki miodu, dolewamy trochę gorącej ale nie wrzącej wody (wrząca zabija wit. C) mieszamy i pijemy. Przepis jest mojej teściowej, ja trochę go zmodyfikowałam. Najpierw parzę herbatę, jak lekko przestygnie tak by nadawała się do picia, wlewam wyciśniętą cytrynę i dodaję miód.



Na noc Maciejkowemu Bobasowi smaruję nóżki maścią Vics VapoRub a by lepiej mu się oddychało przy katarze robię mu inhalacje Amolem.

Kasza jaglana po bolońsku

Z powodu kataru moich chłopców eksperymentuję z kaszą jaglaną. Dziś przedstawiam udany eksperyment, kaszę jaglaną z sosem bolońskim. S...